wtorek, 19 września 2017

Haratanie w gałę w Birmingham, UK

Jak się okazało koniec moich praktyk to nie był mojej przygody w WSP USA. Zostałem wybrany do reprezentacji piłki nożnej WSP oddział USA. Obecnie moje firma ma swoje biura w 34 krajach i w tym roku turniej został zorganizowany w Birmingham w Anglii. W dniach 15-17 września mieliśmy się zjawić na miejscu i pokazać, że w Stanach wiedzą, co to futbol, czy tam soccer. 


Birmingham nie jest najlepiej skomunikowanym miastem na świecie, dlatego lotów bezpośrednich na próżno było szukać. Postanowiłem lecieć do Londynu i potem wypożyczyć samochód, aby pojechać do Birmingham. W Londynie dołączył do mnie mój brat, który przyleciał z Polski. To też był plus lotu do Anglii, iż mogłem spotkać się z rodziną. 

W Anglii ruch jest lewostronny co trochę komplikowało sprawę. Postanowiłem zobaczyć jak to jest jeździć z kierownicą po prawej stronie. Do jazdy miałem do dyspozycji Hyundaia i20, rocznik 2017.


Jeśli chodzi o jazdę, to na początku nie było łatwo. Zaraz po 7-godzinnym locie czekało na mnie największe wyzwanie tej wyprawy. Najgorsza była chyba jazda po mieście, gdzie co chwile są ronda, skręty, zjazdy, światła itp. Do zmiany biegów lewą ręką nie mogłem się długo przyzwyczaić.  Cały czas moja prawa ręką lądowała na drzwiach gdzie szukałem drążka. Trzymanie lewej ręki non-stop na drążku zmiany biegów ułatwiało trochę sprawę. 

Kolejna sprawa to trzymanie się prawej strony pasa jezdni. W ruchu prawostronnym to kierowca jest po lewej stronie i trzyma się tej strony jezdni. W Anglii trzeba na to uważać, żeby nasza lewa połowa samochodu była dalej na swoim pasie. Dlatego też, lepiej jechać z pasażerem, który będzie na to uważał :). Jak wjedzie się już na autostradę to jest "z górki". Można jechać bez stresu, mając jedynie na uwadze, że najszybszy pas jest na skrajnym prawym pasie, nie lewym. 

Cambridge

Korzystając z tego, iż mieliśmy samochód, po drodze do Birmingham, pojechaliśmy z bratem zobaczyć czwarty najstarszy uniwersytet na świecie - University of Cambridge (1209). Zostaliśmy typowo angielską pogodę, czyli deszcz. Na zwiedzanie mieliśmy jedynie 3 godziny dlatego też, główne  naszym zwiedzaniem był spacer po mieście i kampusie. Studenci dopiero rozpoczynają rok w poniedziałek 18 września, dlatego nie było widać wielu ludzi na kampusie.




 Więcej zdjęć w Galerii.

Birmingham

Po Cambridge przyszedł czas na Birmingham. Po przyjeździe do hotelu, udaliśmy się z moją drużyną na "opracowanie taktyki na turniej", inaczej zwane integracją. W mojej drużynie miałem ludzi z Detroit, Chicago, Seattle, Dallas i  trójkę z Nowego Jorku, o czym wcześniej nie miałem pojęcia. W biurze w NY pracuje około 1000 osób, dlatego ciężko znać chociażby część z osób tam pracujących. Tak się prezentowaliśmy na początku turnieju:


Do turnieju przystąpiły 24 drużyny z Anglii, Niemiec, Norwegii, Finlandii, Rumuni i my. Były 4 grupy po 6 drużyn, z których po dwie wchodziły do fazy pucharowej, czyli ćwierćfinałów, półfinałów i finału. Każdy mecz w fazie grupowej trwał 8 minut, w fazie pucharowej 10 min, a w finale 15 min. Grało się 4+1, czyli czterech zawodników w polu + bramkarz.

Osiem minut na mecz to nie jest dużo czasu, co pokazały mecz grupowe, gdzie większość meczów kończyła się wynikiem 1:0, 1:1, 2:1. Kto pierwszy strzelił gola, ten skupiał się już do końca na obronie wyniku. Nasza grupa była bardzo mocna i do ostatnich chwil nie wiedzieliśmy czy dostaniemy się do ćwierćfinału. Trafiliśmy tam jedynie różnicą bramek, z bilansem 1 remis, 1 porażka i 3 wygrane, z drugiego miejsca w grupie. 

To jak ciężką mieliśmy przeprawę w grupie pokazał ćwierćfinał, gdzie łatwo upraliśmy się z drużyną z Finlandii 4:1. W półfinale zmierzyliśmy się ponownie z drużyną z naszej grupy i ponownie z nimi wygraliśmy 3:1. I tak też trafiliśmy do wielkiego finału!

Mecze w fazie pucharowej odbywały się bez żadnych przerw i to chyba zdecydowało o wyniku finału. 15 minut gry, po już rozegranych 60 minutach turnieju sprawiło, iż już nie byliśmy tacy energiczni. Mecz zakończył się wynikiem 2:2 i o wyniku zadecydowały rzuty karne gdzie niestety ulegliśmy. 

Nasza pozycja końcowa była niespodzianką dla wszystkich. Nigdy wcześniej Team US nie wyszedł z grupy, a tu nagle gra w finale. Każdy z nas dostał okolicznościową statuetkę i z "bragging right", czyli prawem do chwalenia się naszym wynikiem co najmniej przez następny rok :)


Po turnieju był oczywiście czas na małe zwiedzanie Birmingham i kolejne "integracje" z pozostałymi zespołami z Europy. To oczywiście była tak samo ważna część tego wyjazdu, jak sam turniej.

Będąc dzieciakiem zawsze marzyłem by zostać piłkarzem, jeździć po świecie i kopać sobie piłkę. Po część, ten wyjazd dał mi do tego okazję. Niecodziennie leci się 6000 km, aby pograć w piłkę nożną. Ważne, że nie wracamy do domu bez niczego. Przywozimy srebrne medale i czekamy już na następny rok, aby przywieźć złoto! Go TEAM USA!

Galeria

wtorek, 12 września 2017

Światowo na uczelni - World Leaders Forum

Z inicjatywy Prezydenta Columbia University Lee C. Bollingera, w roku 2003 powstało World Leaders Forum, czyli cykl spotkań z najważniejszymi ludźmi z całego świata. W latach poprzednich gościli m. in. Bill Clinton, Nicolas Sarkozy, Vladimir Putin, Vaclav Klaus, Dalajlama, czy też nasz były Prezydent Bronisław (wystąpienie z 2014 dostępne na końcu).

Źródło: columbia.edu
Jak widać, goście byli nietuzinkowi i z pewnością w każdym roku warto wybierać się na takie spotkanie bez względu na to w czym się specjalizujemy czy co studiujemy. Wejścia na spotkania są dostępne wyłącznie dla studentów i kadry Columbia University.

W tym roku cykl spotkań wygląda następująco:

Poniedziałek, 18 września:
- Prezydent Szwajcarii - Doris Leuthard
- Prezydent Ghany - Nana Addo Dankwa Akufo-Addo
- Prezydent Kolumbii - Juan Manuel Santos

Wtorek, 19 września:
- Prezydent Mauritiusa - Ameenah Gurib-Fakim

Środa, 20 września:
- Prezydent Austrii - Dr. Alexander Van der Bellen
- Premier Chorwacji - Andrej Plenkovic

Czwartek, 21 września:
- Prezydent Kostaryki - Luis Guillermo Solis Rivera
- Premier Nepalu - Sher Bahadur Deuba

Piątek, 22 września:
- Wiceprezydent Indonezji -  M. Jusuf Kalla

I teraz najważniejsze pytanie, na które spotkanie się wybrać?


Shopping Period

Minął już pierwszy tydzień zajęć. Przez pierwsze dwa tygodnie trwa "shopping period", podczas których, każdy student może przyjść na każde zajęcia i po czasie zdecydować czy interesuje go wybrany przedmiot. Po dwóch tygodniach zamykana jest rejestracja i nie można już dokonać zmiany, usunięcia lub dodania żadnego przedmiotu.

Do uzyskania tytułu magistra na Columbii potrzeba 30 kredytów (credits), a każdy przedmiot to 3 kredyty. Czyli, jak łatwo wyliczyć trzeba zapisać się na 10 przedmiotów w trakcie studiów magisterskich. W pierwszym roku zdołałem uzyskać 24 kredyty (8 przedmiotów) i w tym ostatnim semestrze mam do uzyskania jedynie 6 kredytów.  Trzy z nich zamierzam poświęcić na pracę magisterską (Individual Research) i do tego dorzucić jeden przedmiot. 

I chyba teraz mam większy dylemat z wyborem tego jedynego przedmiotu, niż jak wcześniej miałem wybrać cztery. Odchodzą mi już te, które wcześniej robiłem, dlatego też, wybór jest trochę ograniczony. 

Dlatego "shopping period" wykorzystuje do ostatniego dnia i chodzę po różnych klasach patrząc co by mnie zainteresowało i byłoby ciekawym dodatkiem dla mojej specjalizacji. Zarządzanie projektami, zarządzanie budową czy też coś z geotechniki, konstrukcji, architektury?

Od tego roku, powstał nowy kurs o nazwie Architectual Design, Computation, and Method prowadzony przez architekta Gabriela Calatrava, syna Santiago Calatrava, jednego z najsławniejszych architektów na świecie. Jest to kurs projektowania i analizy konstrukcji na pograniczu budownictwa i architektury. Wybrałem się na pierwsze zajęcia i uważam, że jest to na pewno kurs godny uwagi ze względu na oryginalną formę zajęć. Jest to pokazanie drogi od konceptu do końcowego produktu, jakim jest budynek, most czy inny obiekt. Jest to trochę pokazanie nam budowlańcom, o co tak naprawdę chodzi architektom. Kurs dobry na pewno dla tych co studiują konstrukcje.

Ten przedmiot raczej nie pasuje do mojej specjalizacji, dlatego też będę szukał dalej. Zostały mi ostatnie 2 dni shopping period.

16. rocznica zamachu na World Trade Center


Minęło już 16 lat od tragicznego zamachu na dwie wieże World Trade Center. 11 września 2001 całym światem wstrząsnęły wydarzenia z Nowego Jorku, gdzie w skoordynowanych zamachu zginęło łącznie prawie 3000 osób. Od tego czasu zmieniło się wiele. Odtworzono linie metra, wybudowano nowe WTC - Freedom Tower. W miejscu starych wież pozostały jedynie dwie wielkie pustki w ziemi.


Co roku, w tym szczególnym dniu, dwa słupy światła wzbijają się ku niebu w pamięci ofiar 9/11. Ta iluminacja widoczna jest w promieniu 90 km.

Widok od strony Brooklynu
Jak widać na zdjęciu powyżej, iluminacja jest w znacznej odległości od WTC. Instalacja umieszczona jest na dachu wielopoziomowego parkingu.

sobota, 9 września 2017

Z wizytą w Yale University

Yale University została utworzona w 1701 roku i jest uczelnią należącą do słynnej Ivy League. Kampus tej uczelni uważany jest za najpiękniejszy na świecie. Będąc przejazdem miałem okazję, na moment, zobaczyć czy tak jest naprawdę. Uczelnia znajduje się 90 min drogi od Nowego Jorku, w New Haven w Connecticut. 

Źródło: yale.edu
Jednym z ciekawszych miejsc na tym kampusie jest budynek biblioteki Beinecke Library, który akurat w czasie mojej wizyty bym zamknięty. Z zewnątrz budynek nie ma żadnych otworów okiennych i może nie wygląda to jakoś niesamowicie, ale już wewnątrz to co innego:


                                                                                                 Źródło: yale.edu
Co ważne, studenci z Ivy League mogą również wypożyczać książki z każdej innej uczelni Ligi Bluszczowej. Na Columbia University mogę zamówić książkę z Yale i po paru dniach mam ją do odebrania w Nowym Jorku. 

Poniżej zdjęcia z innych bibliotek. Wszystkie budynki na tym kampusie wyglądają przepięknie. Czuć, że nie żałowano funduszy przy ich budowie. Wystarczy spojrzeć na każdy detal.






Każda uczelnia ma swoją maskotkę, i tak, Yale University, od 1889 roku, za maskotkę ma Buldoga. I tutaj tradycja jest taka, iż ich maskotka jest żywa i wybierana jest na dożywotnią "kadencję". Noszą tytuł Handsome Dan  i aktualnie "panowanie" sprawuje Handsome Dan XVIII.

Handsome Dan I stał się maskotką Yale za sprawą studenta Andrew B. Gravesa, który za $5 kupił tego psa od lokalnego kowala w New Haven i przyprowadził go na kampus. Z czasem rozpoczynał on każdy mecz futbolu amerykańskiego czy tez koszykówki, przechodząc pierwszy po boisku. Na widok koloru karmazynowego (kolor uczelni Harvard) zaczynał warczeć i dlatego studenci tak go polubili i dali mu mianu "maskotki Yale".

Pomnik Handsome Dan I
A tak wyglądał naprawdę.
Źródło: Yale University Archives
Jako, że zbieram koszulki znanych amerykańskich uczelni, to nie mogłem sobie odmówić kupna koszulki z buldogiem:


czwartek, 7 września 2017

Ostatni dzień pracy!

I tak zakończyła się moja przygoda, przynajmniej na jakiś czas, z firmą WSP USA Inc. Po 6 miesiącach praktyk, najpierw wiosennych, a potem letnich, czas wracać na uczelnię i zacząć pracę nad pracą magisterską. 
Firma WSP została ostatnio wybrana najlepszą firmą projektową na świecie, spośród 225 firm ogółem. Zatrudnia ona ok. 36 000 pracowników w ponad 500 biurach w 40 krajach na świecie. I mam to szczęście, że mogłem pracować w jej największym biurze w Nowym Jorku w One Penn Plaza. Tylko w jednym biurze pracuje 1000 pracowników, a w mojej grupie Geotech-Tunneling ok. 60 osób. W samej tylko mojej grupie miałem ludzi z Kolumbii, Grecji, Chin, Turcji, Iranu, Indii, Kanady, Czech, Anglii, Polski i oczywiście ze Stanów Zjednoczonych. Pod tym względem, to ciężko znaleźć firmą z takim mixem narodowościowym. 

W branży tunelowej, firma WSP jest światowym liderem, i dlatego też chyba nie mogłem trafić lepiej. Za pół roku kończę studia i na pewno będę się starał, aby powrócić do tej firmy, ale już na stałe.

Zgodnie z tradycją w naszej firmie, na koniec mojego pobytu zafundowałem ciacho dla mojej grupy :)



środa, 6 września 2017

Czym jeżdżą listonosze w Stanach?

Chyba każdy z Was kojarzy, z filmów amerykańskich, jak listonosz wkładają listy do takich mini budek przed domem. W mieście takich rzeczy nie da się zobaczyć, ale wystarczy wyjechać na przedmieścia i oto ukazują się te skrzynki jedna za drugą wzdłuż drogi. 


Skrzynki stoją po prawej stronie drogi, tak więc, aby listonosz mógł wsadzić listy, to musiałby wysiąść z samochodu i wrzucić listy. Trochę niewygodne.. Dlatego też, tutaj wymyślili, iż samochód listonoszy, jako jeden z nielicznych, będzie mógł mieć kierownicę po prawej stronie samochodu, tak jak w UK. Przez to nie musi wysiadać z samochodu, aby roznosić listy. Dodatkowo, drzwi w jego samochodzie przesuwają się na bok i mogą być otwarte w trakcie jazdy, co jeszcze bardziej ułatwia pracę listonosza.

Trochę zajęło mi znalezienie takiego pojazdu, aby zrobić ładne zdjęcie. Na szczęście Pan listonosz, na poniższym zdjęciu, z chęcią pozował do zdjęć. Nawet kazał mi poczekać, aż ustawi w szeregu wszystkie listy, aby nie wyglądało, że ma bałagan :)