piątek, 14 lipca 2017

Ivy League Memes

Już zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić, że memy opanowały 'internety'. W Stanach każda szkoła ligi bluszczowej posiada swoją własną stronę na Facebooku, na której zamieszczane są memy. Skalę zjawiska niech odda fakt, iż w samej grupie Columbii, znajduje się ponad 32 000 członków. W czasie roku akademickiego, dodawanych jest tak dużo memów każdego dnia, iż ciężko jest nadążyć. I każdego kogo widzicie w bibliotece na Facebooku, na 99% przegląda właśnie memy z tej grupy. 

Panuje tam specyficzny rodzaj humoru i większość memów ma nawiązania do rzeczy, ludzi czy miejsc z kampusu uczelni, dlatego też ludziom z poza uczelni ciężko będzie "złapać" żart. Ale z samej ciekawości zachęcam do wejścia i zobaczenia z czego śmieją się studenci z tutejszych uczelni:

Poniżej lista nazw grup poszczególnych uczelni:
Czy można wylecieć z uczelni z powodu tworzenia memów? Ależ oczywiście! W czerwcu tego roku, Harvard University wycofał swoje zaproszenia, dla wcześniej przyjętym na tą uczelnię, dziesięciu studentom. Powodem były nieprzyzwoite i obraźliwe memy, które studenci wrzucali na oficjalną grupę Harvard's College Class of 2021 na Facebooku. Po tym jak ktoś zgłosił je do władz uczelni, Harvard wykluczył ich kandydatury.


czwartek, 13 lipca 2017

Dog Parker

Wynalazek prosto z Brooklynu. Jeżeli podczas spaceru z psem, zapragnąłbyś wejść do kawiarni i napić się swojego ulubionego sojowego miętowego frappuccino, a jednocześnie nie chciałbyś zostawić swojego pupila na ulicy, na chłodzie czy słońcu, to w Nowym Jorku już wymyślili rozwiązanie dla tego jakże "palącego" problemu. Dog Parker, czyli klimatyzowana buda dla psa, obsługiwana za pomocą aplikacji w smartfonie, ma ułatwić życie mieszkańcom i psom. Czego to ludzie nie wymyślą...


sobota, 8 lipca 2017

Fulbright Youth Mentoring Initiative

Fulbright New York Chapter zorganizował spotkanie uczniów szkół średnich z pobliskich szkół wraz ze studentami oraz absolwentami programu Fulbright. Wraz z sześcioma innymi stypendystami zostałem zaproszony, aby uczestniczyć w "International Day", w ramach którego mieliśmy uświadomić młodym uczniom o tym czym jest Fulbright i jakie niesie korzyści. 

Wszystko to było zorganizowane w ramach "High School Writers program", szkoły letniej dla młodych pisarzy. W czasie zajęć większość czasu spędzali pisząc i analizując wiersze i eseje. Co ciekawe, wiele z wierszy, które tam czytali było autorstwa polskich poetów: Wisławy Szymborskiej, Czesława Miłosza oraz Zbigniewa Herberta. Jeden z prowadzących podszedł do mnie i poprosił mnie o przeczytanie wiersza "Koniec i początek" Wisławy Szymborskiej. Mieli oni oczywiście angielskie tłumaczenia, ale byli ciekawi jak brzmi ten wiersz w języku polskim.

W trakcie całego dnia towarzyszyliśmy uczniom w ich zajęciach pisarskich, lunchu, a na sam koniec naszego spotkania zorganizowany został panel Q&A, podczas którego odpowiadaliśmy na pytania uczniów dot. studiowania za granicą, naszych przygód i doświadczeń z dala od przyjaciół i rodziny etc. Razem ze mną w panelu uczestniczyli studenci z Chile, Armenii, Wielkiej Brytanii, Nigerii, Azerbejdżanu oraz Stanów Zjednoczonych (wymiana w Bułgarii).


Uważam, że takie spotkania są niezwykle ważne dla tych młodych ludzi. Istotna jest wiedza na temat możliwości wyjazdów studenckich za granicę. Sam, kiedy byłem w szkole średniej, nie miałem zielonego pojęcia o takich programach jak Erasmus czy Fulbright. Wszystkiego dowiadywałem się na ostatnią chwilę. Cud, że udało mi się pojechać na dwie wymiany. Ale wiele osób dowiaduje się o nich za późno i traci szansę na wyjazd. Dlatego też, w Polsce powinniśmy korzystać z doświadczeń polskich studentów, którzy mają za sobą wymiany zagraniczne,  i zapraszać ich na takie spotkania. 

czwartek, 6 lipca 2017

Mail chute

Wraz z budową pierwszej linii metra w Nowym Jorku w 1904 roku, zaczęła się rozwijać dzielnica Mornigside Heights, w której dzisiaj mieszkam. Wtedy też, rozpoczęto budowę budynków, które stoją po dzień dzisiejszy. Na swoje czasy były jednymi z najnowocześniejszych na świecie, ponieważ posiadały windę.

Unikalną rzeczą w tych budynkach jest "zsyp" na listy (ang. Mail chute). W dawnych czasach nie trzeba było się ruszać z domu by wysłać pocztę. Listy leciały na sam dół, gdzie portier je przejmował i wysyłał. Do dnia dzisiejszego ta usługa jest dostępna, już tylko, w nielicznych budynkach. W większości, tak jak w moim, zsyp jest zablokowany i jest tylko do podziwiania.

środa, 5 lipca 2017

Tesla Model X

Wczoraj miałem okazję przejechać się samochodem Tesla Model X 75 D. Pierwszy raz jechałem w pełni elektrycznym samochodem i od razu mogę powiedzieć, że zrobił na mnie ogromne wrażenie. Wiadomo, że samochody elektryczne, jak na razie, nie zastąpią w pełni zwykłych samochodów, ale pierwszy krok w tą stroną już został wykonany.  Zacznę może od wyglądu:


Od razu rzucają się w oczu drzwi (Falcon Wing Doors), które są otwierane do góry jak w jakimś Lambo. Samochód ten wygląda na niezbyt duży, ale w tej wersji zmieści się tam aż 6 osób (w innej aż 7!), w układzie 2+2+2. Ze względu na to, iż silnik nie zajmuje tyle miejsca co w zwykłym samochodzie, to bagażnik znajduje się z przodu, jak i z tyłu.


W środku już w pełni elektronika. Każde siedzenie przesuwane przyciskami. Drzwi otwierają się i zamykają automatycznie. Kierowca ma do dyspozycji ogromny tablet do wyświetlenia nawigacji, multimediów czy kamery. 


Samochód ma możliwość samodzielnej jazdy, ale ze względu na przepisy nie jest to dozwolone. Z tego co usłyszałem to w US, jedynie na autostradach, dozwolona jest jazda na "autopilocie". Ale i tak co parę chwil kierownica zaczyna wibrować i trzeba położyć ręce na kierownicy. Jeśli tego nie wykonamy to auto zacznie wydawać dźwięki alarmowe, a jeśli dalej nic nie zrobimy to auto znacznie zwolni i zatrzyma się na poboczu.

Tesla Model X może przejechać do 300 mil na jednym ładowaniu. Jeśli poziom naładowania będzie niski to samochód sam podpowie i wskaże, gdzie możesz znaleźć najbliższą stację. Pełne ładowanie "fast charge" zajmuje 40 min (80 % naładowania) lub 75 min (100% naładowania).

Na pewno atutem jest brak odgłosów silnika. Jedziesz w kompletnej ciszy. Nie ma skrzyni biegów, dlatego też, jak przyspieszasz to "non-stop", aż do osiągnięcia prędkości maksymalnej. Do setki jedzie 6 s, lecz jest to najbiedniejsza wersja Modelu X. Wersja 90D już jedzie w 4.6 s, a P90D w 3.2s!

W Stanach sprzedaje się około 50 tys samochodów Tesli rocznie. Dlatego też, nie tak często można spotkać Teslę na drodze. Kiedy wysiadaliśmy, czy też wsiadaliśmy do samochodu na parkingu, od razu zbierali się ludzie, aby robić zdjęcia i filmy, jakby to był co najmniej Batmobile :) To chyba wszystko przez te drzwi :)


W Stanach, salony Tesli umożliwiają darmowe jazdy próbne. Wystarczy prawo jazdy i już można cieszyć się jazdą tym elektrycznym cudem techniki.

Pozostałe zdjęcia...

niedziela, 2 lipca 2017

sobota, 1 lipca 2017

Spotkanie z Katarzyną Figurą

Dzięki inicjatywie Polish Filmmakers NYC w dniach 22-25 czerwca w kinie Film Noir Cinema trwał "Przegląd filmów Juliusza Machulskiego", gdzie na specjalne zaproszenie przyjechała Katarzyna Figura. W ramach przeglądu zaprezentowane były filmy: Kingsize, Kiler i Szczęśliwego Nowego Jorku. 

I na ostatni z tej listy udało się przyjść. To był jedyny film jakiego nie widziałem, a w dodatku opowiada on o historii polskich imigrantów w Nowy Jorku, co tym bardziej mnie zaciekawiło. Po filmie zorganizowane zostało Q&A (Questions & Answers) z udziałem aktorki, z którego można było dowiedzieć się wielu zakulisowych ciekawostek.

Zdjęcia w samym Nowym Jorku dla Katarzyny Figury trwały jedynie 2 dni, a cały pobyt trwał 7 dni. Całą resztę nakręcono w hotelu Sheraton w Warszawie oraz studiach filmowych w Warszawie. Ciekawe jest to jak wiernie oddali wygląd mieszkań z Nowego Jorku.

Rolę "Terizy" w tamtych czasach żadna aktorka nie chciała przyjąć, tak samo jak roli żony "Siary" w w Kilerze. Granie głupiutkiej dziewczyny nie wydawało się wtedy dobrą rolą do zaistnienia w kinie. Wtedy Katarzyna Figura poradziła się reżysera Romana Polańskiego. On przekonał ją, że ważne, żeby grała jak najwięcej i starała się wyróżnić i wykorzystać te szanse jak najbardziej. I tak, już z perspektywy czasu, widać, że te filmy zadecydowały o jej dalszej karierze filmowej. 

Aktualnie Katarzyna Figura mieszka w Gdyni i wykłada w Gdyńskiej Szkole Filmowej, gra w Teatrze oraz bierze udział w zdjęciach do najnowszego filmu Marka Koterskiego "7 uczuć", który ma wejść do kin w roku 2018. 

Moja opalenizna zlała się tutaj z kolorem koszulki :)