poniedziałek, 22 maja 2017

Przedmioty: Theory and Practice of Virtual Design and Construction

Tak jak to było po poprzednim semestrze, tak i teraz, postaram się opisać przedmioty, które robiłem w semestrze wiosennym 2017. W zakończonym właśnie semestrze robiłem 4 przedmioty: Experimental Soil Mechanics, Theory and Practice of Virtual Design and Construction, Geotechnical Earthquake Engineering oraz Prevention & Resolution of Construction Disputes. Na początek chciałbym opisać przedmiot Theory and Practice of Virtual Design and Construction.

Kurs był prowadzony przez architekta z firmy Turner Construction, Jonathana H. David. Kurs ten obejmował tworzenie, analizę oraz zarządzanie technologią BIM (Building Information Modeling), co po polsku tłumaczy się jako 'modelowanie informacji o budynku'. W uproszczeniu jest to tworzenie modeli budynków, konstrukcji w 3D, wprowadzając również informację o harmonogramie całej budowy (czas - 4D), kosztorysowaniu (5D) oraz zarządzaniu obiektami (6D). Jest to najnowszy trend w budownictwie, gdzie odchodzi się już od projektowania jedynie w 2D. Teraz przed rozpoczęciem budowy można zobaczyć cały obiekt, łącznie z przeróżnymi instalacjami wentylacyjnymi, kanalizacyjnymi, elektrycznymi. Przy pomocy np. Autodesk 360 Glue wykonuje się 'Clash Detection', czyli sprawdzenie konfliktu różnych systemów. Program sam wyszukuje miejsc gdzie instalacje się krzyżują i pokazuje nam te miejsca. 

Podczas tego kursu poznaliśmy szereg różnych programów: Autodesk Revit, BIM 360 Glue, Autodesk Navisworks, Synchro, Rhino. Już na pierwszych zajęciach dostaliśmy za zadania zrobić model 3D całego piętra szkoły średniej w Nowym Jorku, na podstawie planów 2D, pomijając to, iż większość z nas nie miała jeszcze styczności z tym programem. I tak, parę tygodni mieliśmy takie 'stany zaawansowania' z Revit'a, podczas których prowadzący oceniał nasze umiejętności.

Kolejną częścią tego przedmiotu była wizyta na budowie, która stosuje technologię BIM. W związku z tym, iż nasz prowadzący jest pracownikiem firmy Turner Construction to wizytowaliśmy oczywiście ich budowy. Byliśmy podzieleni na 5-osobowe zespoły i każda miała wybrany inny obiekt. Mojej grupie przypadł szpital Memorial Sloan Kettering Cancer Center (MSKCC) u zbiegu ulic 74. i FDR Drive. 
Model 3D obiektu MSKCC (na biało) 

Stan budowy w dniu wizyty
Podczas wizyty mogliśmy zobaczyć jak zespół BIM pracuje i jak rozwiązuje problemy już na budowie. Mieliśmy umówione spotkanie z kierownikiem zespołu, który przez 3 godziny opowiadał nam o pracy z BIM i odpowiadał na nasze pytania. Po wizycie mieliśmy do wykonania raport, w którym musieliśmy opisać zasadę działania, koordynacji i wykorzystania BIM na tej budowie. I to był pierwszy projekt grupowy.

Drugi projekt grupowy polegał już na wykorzystaniu oprogramowania BIM. Nasza grupa otrzymała już gotowy model całego budynku oraz harmonogram budowy, kosztorys i wiele innych dokumentów. Na ich podstawie mieliśmy połączyć różne modele 3D w programie Synchro, wykonać symulację budowy, zgodnie z załączonym harmonogramem. Symulacja budowy zawierała elementy tymczasowe jak dźwigi, żurawie, koparki, rusztowania, samochody dostawcze. To był taki film typu 'time-lapse' przedstawiający proces budowy od wykopu do wykończenia całego budynku. Dodatkowo, należało , na podstawie obmiaru budowy (quantity takeoff), oszacować koszt inwestycji.  
Po każdym w tych projektów grupowych mieliśmy do wykonania raport oraz prezentację 25 min. Zajęcia trwały 3 h, raz w tygodniu, ale jak widać roboty podczas semestru było sporo. Ze względu na zakaz publikacji jakichkolwiek materiałów czy zdjęć firmy Turner, zamieściłem jedynie zdjęcie budowli z zewnątrz, wykonane w czasie naszej wizyty.

sobota, 13 maja 2017

Jak się buduje bloki w New Jersey?

Ostatnio wybrałem się do New Jersey na mecz i po drodze zobaczyłem budowę osiedla. Pewnie większość ludzi przechodzi obojętnie koło każdej budowy, ale jako student budownictwo mam już tak, że patrze co i jak się tutaj buduje. Zboczenie zawodowe? :)

W Nowym Jorku wiadomo, że mieszkania są bardzo drogie, ale już poza dużymi aglomeracjami domy są w cenach niższych niż w Polsce. Poniżej jest zdjęcie bloku, który znajduje się w New Jersey, przy stacji Secaucus, pierwszej stacji za Manhattanem. Metraż - 112 m2, cena - $400.000, czyli ok $3500 za metr kwadratowy. 


Blok wyglądem przypomina każdy inny w Polsce. Jeśli ktoś się zastanawia gdzie haczyk, lub czemu tak tanio, to poniżej przedstawiam z czego zbudowany jest taki dom. Pierwsza kondygnacja to jeszcze zbrojony beton, ale już kolejne to tylko i wyłącznie drewno. Balkony również zrobione są z drewna... 

czwartek, 4 maja 2017

Koniec roku!

W czasie gdy w Polsce trwa Majówka, na mojej uczelni odbyły się ostatnie zajęcia w tym roku akademickim. W ciągu pierwszego tygodnia maja mamy "study week", natomiast w drugim mamy Finals, czyli sesję. 12 maja jest ostatnim oficjalnym dniem sesji. Dużo wcześniej niż to jest w Polsce. 17 maja odbędzie się Commencement, czyli uroczysta ceremonia wręczenia dyplomów. To wydarzenie odbywa się jedynie raz w roku. Ja mam przed sobą jeszcze jeden semestr, dlatego też moje graduation odbędzie się w Maju 2018. 

Na Politechnice Gdańskiej okres przed sesją jest zazwyczaj dużo cięższy niż sama sesja, ze względu na terminy oddania wszystkich projektów i prac. Tak też to wyglądało na Columbia University. W ostatnim tygodniu miałem do oddania 4 projekty w formie papierowej oraz przedstawić je w formie prezentacji. 

Co do prezentacji, to chciałbym podkreślić ich ilość. Tutaj, bardzo dużo uwagę przewiązują do wystąpień publicznych i na każdym przedmiocie mamy parę takich prezentacji. W ciągu tego semestru, przy czterech przedmiotach, mieliśmy do zrobienia aż 9 prezentacji. Niektóre indywidualne, a niektóre grupowe. 

Wszystko już za mną. Jeszcze ocen końcowych nie mamy, ale mogę być pewny, że będą one bardzo dobre. Jutro ostatni dzień praktyk wiosennych, dlatego też w ten weekend zamierzam, po długim czasie nauki, 'wyjść do ludzi', świętować ukończenie pierwszego roku i nacieszyć się ostatnimi dniami w NYC przed powrotem do kraju!

A tak będę się cieszył jak zobaczę moich znajomych:

czwartek, 27 kwietnia 2017

Promocje


To jak działają tutaj zniżki, promocje i tego typu rzeczy działają w Stanach trochę inaczej niż w Polsce. Z początku, pamiętam, że nigdy nie byłem do końca pewny ile mam za co zapłacić. A mianowicie, takie promocje jak 2 za $7 za dżem, czy 3 muffiny za $5 w Polsce by oznaczało, że przy takiej ilości cena jest określona, ale jak już weźmiemy np. jedną sztukę to pewnie cena będzie większa. Dlatego, 'ekonomiczniej', lepiej wziąć więcej. Tutaj za to, nie ważne ile produktów weźmiesz, cena jest zawsze taka sama. Czyli, jak 3 muffiny za $5 to znaczy, że każdy jest po $1.67 itd. 

Jeśli chodzi o większe zakupy, to przy promocjach mamy np. 50% na jakąś rzecz, a dodatkowo mamy kartę klienta na 20%, to nie ma czegoś takiego, że ona obowiązuje tylko na nowe rzeczy, lub nieobjęte promocją.  Tutaj wszystko się kumuluje, dodajesz 50+20 i masz 70% zniżki. Powiem, że w takich centrach handlowych jak Macy's (drugi największy sklep w Stanach Zjednoczonych) nie kupuje się tam niczego nieobjętego promocją. Tam to prawie każda rzecz ma min. 30% zniżki. 

W Nowym Jorku, przy zakupie odzieży i obuwia, nie płaci się podatku jeżeli pojedyncza rzecz kosztuje mniej niż $110. Powyżej tej kwoty dochodzą 4.5% podatku Stanu Nowy Jork + 4% podatku miasta Nowy Jork + 0.375% podatku MCTD. Tak, że przy przeliczaniu ceny trzeba zawsze przeliczyć czy czasem nie przekroczyć kwoty $110, bo wtedy należy zapłacić dodatkowe 8.875%. Co przy takiej kwocie już robi różnicę :)

wtorek, 25 kwietnia 2017

Fulbright Enrichment Seminar - Washington DC



W dniach 19-23 kwietnia zostałem zaproszony do Waszyngtonu, gdzie razem z 140 stypendystami z 68 krajów mogłem uczestniczyć w Fulbright Enrichment seminar. Nie wiem czy jest wiele takich okazji, aby w jednym miejscu spotkać ludzi z tylu krajów. Może jedynie na zjazdach ONZ :) To jest właśnie największa siła Fulbrighta. Podczas seminarium mogłem poznać studentów z Mali, Kongo, Mauritiusa, Panamy, Dominikany, Bangladeszu, Kolumbii, Libanu, Afganistanu, Nowej Zelandii czy też RPA. I każda ta osoba ma swoją unikalną historię. 

W przeciągu pierwszego roku, każdy stypendysta Fulbrighta zostaje zaproszony na Gateway Seminar, który zoorganizowany jest na początku wyjazdu, oraz na Enrichment Seminar, który odbywa się w trakcie trwania roku akademickiego. W tym roku seminaria odbywały się w San Diego, Atlancie, Nowym Jorku, Dalawere, Houston, Pittsburgh'u i oczywiście w Waszyngtonie. Tematem mojego seminarium był Federalizm w Stanach Zjednoczonych.

Wyjazd do DC jest całkowicie finansowany przez Departament Stanu, dlatego też nie musimy się marwić o przylot, zakwaterowanie, wyżywienie i atrakcje na miejscu. Plan zajęć był wypełniony do maksimum. W ciągu tych kilku dni zdążyliśmy zobaczyć Biały Dom, Kapitol, Mauzoleum Abrahama Lincolna, pomnik Thomasa Jeffersona, Pomnik Weteranów Wojny w Wietnamie, Pomnik Weteranów Wojny w Korei. Dodatkowo do wyboru było zwiedzanie: Sądu Najwyższego (Supreme Court), Newseum, National Museum of American History, National Portrait Gallery. Wszystkie te zabytki ulokowane są w samym centrum DC, a ze względu na to, iż ulokowani byliśmy w hotelu Mariott 500m od Białego Domu, to mogliśmy przejść się do większości z nich.

Biały Dom

Kapitol

Pomnik Thomasa Jeffersona
Mauzoleum Abrahama Lincolna


Poza zajęciami seminarium, zorganizowane zostały również prace społeczne. Podzielono nas na cztery grupy i każdy pojechała w inne miejsce, aby wspomóc lokalną społeczność Waszyngtonu. Ja z moją grupą pojechaliśmy do Crossway Community Center, aby pomóć w budowie ogrodu i posprzątać na terenie szkoły. 

Jak widać pogoda nam nie sprzyjała..
..ale za to ekipa była pierwszorzędna!
W piątkowy wieczór podzielono nas na grupy trzyosobowe i zorganizowano nam kolację u lokalnych mieszkańców Waszyngtonu: pracownikami rządu, departamentu stanu, byłymi stypendystami Fulbrighta, bądź też zwykłymi mieszkańcami. Dla pracowników departamentu edukacji była to jedna z nielicznych okazji by tak naprawdę poznać beneficjentów programów, nad którymi pracują latami.

Ja razem ze studentem z Dominikany i studentką z Kolumbii wybraliśmy się na kolację do Pana Allana i Pani Ann w północnej części miasta. Jak się szybko okazało Pan Allan był na stypendium Fulbright'a w Polsce w roku 1977! Na 15 lat wcześniej, niż ja się w ogóle na tym świecie pojawiłem. Z opowieści moich rodziców wiem tylko jak w tych czasach się żyło w Naszym kraju i nie było wcale tak kolorowo. A Pan Allan przyjechał studiować na AGH do Krakowa, gdzie w tym czasie prawie nikt nie mówił po angielsku. Dlatego też, szybko nauczył się języka polskiego. Jak wspominał, dużo nauczył się podczas jego 'internship' przy zbiorze jabłek w Opatowie, gdzie lokalni mieszkańcy za nic nie znali ani słowa po angielsku :) Bardzo miło wspominał Nasz kraj. Wspominał, że nawet gdy przebywał w biedniejszych częściach Naszego kraju gdzie ludzi nie za wiele mieli, to zawsze traktowano go zgodnie z zasadą "Gość w dom, Bóg w dom". Za to własnie bardzo ceni Nasz kraj. Na kolację przyniósł swoją ulubioną polską wódkę - Żubrówkę. Poza Polską zwiedził jeszcze 94 kraje. Za to Pani Ann to podróżniczka i także wielokrotnie zwiedzała Dominikanę i Kolumbię i pewnie dlatego tak nas z nimi dobrali na tą kolację. Tematów do rozmów nie brakowało.

Pan Allan i Pani Ann byli bardzo ciekawi jak nam się żyje w ich kraju i jakie mamy plany na przyszłość. Ponad 4 godziny spędziliśmy na wspólnej rozmowie i kolacji. Mogę teraz szczerze stwierdzić, że było to jedno z najlepszych doświadczeń podczas mojego pobytu tutaj w Stanach. Dwa różne pokolenia tego samego programu stypendialnego, zupełnie nie znających się nawzajem osób, pochodzących z zupełnie innych krajów i kultur, spotyka się i dzieli się swoimi doświadczeniami i historiami. W takich chwilach naprawdę docenia się to, czym jest przywilej bycia stypendystą Fulbrighta. 

Po tym spotkaniu każdy z nas przyznał, że było to niesamowite przeżycie i tak jak Pan Allan i Pani Ann, tak my, za parę lub paręnaście lat chcielibyśmy również zaprosić studentów do siebie już w Naszych krajach!

Poniżej parę zdjęć z wyjazdu:






wtorek, 18 kwietnia 2017

Z wizytą w New York Transit Museum

Wejście do muzeum
New York Transit Museum znajduje się na Brooklynie w byłej stacji metra 'Court Street'. Dlatego też do muzeum wchodzi się pod ziemię, tak jak do stacji metra.

Ta stacja została otwarta w 1936 roku i miała być potem końcową stacją dla Second Avenue Subway (SAS). 81 lat później, w 2017 roku zostały otwarte 3 pierwsze stacje SAS, a zakończenie tej inwestycji nie ma nawet swojej daty, tak, że widać, że założenia z XX wieku mają 'lekkie' opóźnienie. 

Dobrym historykiem, ani pisarzem to ja nie jestem, dlatego skupie się tylko na wybranych rzeczach ujrzanych w muzeum. Każdemu, kto interesuje się metrem i transportem miejskim polecam odwiedzić to miejsce. 

9/11

Dużą część muzeum zajmuje wystawa poświęcona 9/11 czyli zamachu terrorystycznemu na World Trade Center. W wyniku ataku, kompletnie zniszczone zostały tunele i stacja metra 'Cortland Street'. Od razu po ataku, postanowiono jak najszybciej odbudować tunele metra, tak aby linia numer 1 mogła wrócić do funkcjonowania. Na odbudowę samej stacji, postanowiono poczekać. Skorzystano z pierwotnego projektu, aby oszczędzić czas na projektowaniu. Po roku (15 września 2002) tunele były już przejezdne i linia nr 1 wróciła na swoją dawną trasę. Sama stacja jest w dalszym ciągu budowana i zakończenie planowane jest na rok 2018. Na zdjęciu, resztki ze stacji 'Cortland Street'.


Po ataku, w Wydziale Transportu Nowego Jorku (MTA) nastała panika i zaczęto sprawdzać każdy tunel metra w obrębie całego Nowego Jorku w poszukiwaniu bomb. Wykonywano próbne przejazdy pustymi składami. W ciągu pierwszych godzin po ataku, pierwsze linie metra zaczęły jeździć, a pod koniec dnia 65% sytemu metra wróciło do funkcjonowania. 

Ceny z 1915 roku


Po lewej ukazane są dzienne wynagrodzenia dla ludzi, którzy pracowali przy budowie metra w Nowym Jorku. Po prawej, ceny produktów i dla porównania, ceny na dzień dzisiejszy: jabłka - $2/funt, hot dog - $2-3, fryzjer - $20 (męski, bo damski to wiadomo, że sky is the limit), piwo - $5-8, bilet do kina - $8-15, kapelusz - $30, bilet na wyścigi konne (steeple chase) - cena nie jest mi znana. 

Galeria

niedziela, 16 kwietnia 2017

Smorgasburg




Smorgasburg jest to największy rynek żywności na świeżym powietrzu w Stanach Zjednoczonych. Ponad 20000 - 30000 ludzi odwiedza Brooklyn w każdy weekend by spróbować niesamowitych potraw. Smorgasburg  odbywa się od kwietnia do października w każdą sobotę w dzielnicy Williamsburg oraz w każdą niedzielę, w Prospect Park. Za każdym razem mamy ponad 100 różnych sprzedawców. Must-see dla każdego kto odwiedza Nowy Jork. Parę zdjęć z dzisiejszego dnia:

Mango z Chilli
Gofry z lodami i owocami
Street-food z Shanghaju

Szaszłyk z jaj przepiórczych
Om nom nom