sobota, 15 października 2016

Znaki drogowe - jak sobie życie ułatwić?

Tak Amerykanie ułatwiają sobie życie. Po co tworzyć skomplikowane oznakowania jak można to samo opisać słownie?



Komunikacja Uczelnia - Student

W tym poście chciałbym opisać sposób komunikacji na linii uczelnia (wydział) - student tzn. jak to wygląda tutaj, w porównaniu do uczelni w Polsce. Dokładniej chodzi mi o pocztę elektroniczną i jaką ona tutaj odgrywa rolę.

Z ciekawość wszedłem ostatnio na moją uczelniane konto poczty e-mail i doszedłem do ciekawego spostrzeżenia. Tak dla porównania: od września 2011 roku do dnia dzisiejszego poza konwersacjami z prowadzącymi, otrzymałem 7 e-mail dotyczących dodatkowych wydarzeń, które mają miejsce na uczelni. 7 e-maili przez 5 lat! Są to zaproszenia na Targi Pracy oraz na Dni Ubezpieczeń z poszczególnych lat. A teraz konto uczelniane Columbia: 2 miesiące - 250 e-maili. Są to zaproszenia na przeróżne wydarzenia, seminaria, wykłady, warsztaty, spotkania z wykładowcami z innych uniwersytetów, z pracodawcami. Otrzymujemy również oferty pracy, zaproszenia na pikniki, spotkania integracyjne wydziałów. Dodatkowo ułatwiają nam robotę, ponieważ daty wszystkich wydarzeń są udostępnione w formie kalendarza Google, który możemy w łatwy sposób połączyć z kontem uczelnianym (opartym na Gmail) i wtedy wszystkie wydarzenia wyświetlane są jednocześnie na naszym koncie. Tak, na przykład, wygląda kalendarz wydarzeń na miesiąc październik:


Sporo? Praktycznie codziennie organizowane jest jakieś wydarzenia. I pytanie czy u nas też tak jest? Oczywiście, że tak tylko, że o tym nie mamy pojęcia. Jedynym źródłem wiedzy na temat tego typu wydarzeń są poszczególne strony internetowe, czy to wydziałów, uczelni, czy Biura Karier. Na mojej Politechnice Gdańskiej wiele razy dowiadywałem się o ciekawych wydarzeniach, kiedy już dawno się one odbyły. 

Większość e-maili, które tutaj otrzymujemy, są wysyłane przez jedną osobę, Ta osobą sprawdza wszystkie wydarzenia i wysyła opisy i zaproszenia na skrzynkę pocztową do każdego studenta. Myślę, że nie wymaga to zbyt dużej pracy i środków, a zwiększa, w znacznym stopniu, frekwencję na tych wydarzeniach. W końcu, to jest wszystko dla nas, dla studentów!

niedziela, 9 października 2016

Konto w banku

Jedną z najważniejszych rzeczy na tego typu wyjazdach jest odpowiednia organizacja finansów. Należy posiadać konto w banku, które gwarantuje jak najniższe opłaty za prowadzenie konta, za przewalutowanie, za kartę bankomatową. Ze względu na różnicę w kursach walut można tracić mnóstwo pieniędzy. Przedstawię jak to wygląda w mojej sytuacji i jeśli ktoś zna lepsze rozwiązanie to bardzo chętnie się dowiem i proszę o informację.

Od razu chciałbym podkreślić, że system bankowy obowiązujący w Polsce jest chyba najlepszy i dlatego tak wiele rzeczy mnie tu szokuje jeśli chodzi o opłaty związane z założeniem i korzystaniem z konta bankowego w Stanach. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że przelewy krajowe są darmowe, a czas realizacji to jeden dzień roboczy. Wypłaty z bankomatów są darmowe we własnej sieci, a za drobną opłatą (~5-10 zł) możemy wpłacać ze wszystkich bankomatów. Prowadzenie konta również jest w większości darmowe. Czasem, trzeba mieć jakiś obrót na koncie i wtedy prowadzenie jest również darmowe. Generalnie, można posiadać i korzystać z konta nie płacąc ani złotówki.

Osobiście posiadam konto w PLN, EUR, USD w mBanku. Otwarcie konta walutowego nie wiąże się z żadnymi opłatami. Zamawiając kartę bankomatową do konta, przez pierwszy rok nie płacimy nic, a w kolejnych 36 zł/rok. Jak już mamy konto to możemy zacząć myśleć jak robić przelewy na to konto, aby uniknąć opłat związanych z przewalutowaniem. Każdy bank ma różne marże i oscylują one w granicach 10-30gr. Dużo jeśli zamierzamy robić przelewy w miarę często. I tutaj z pomocą przychodzą internetowe kantory, w których różnica w kursie kupna i sprzedaży wynosi 3-4 gr. 
Polecam dwa kantory:
Ja korzystam z tego pierwszego, ale oba działają tak samo. Przelewamy pieniądze na ich konto i tego samego lub następnego dnia otrzymujemy przelew, po ustalonym kursie, już na konto walutowe bez żadnej prowizji.

W mBanku jest możliwość wykupienia za 5 zł wypłat ze wszystkich bankomatów. Z doświadczenia powiem, że działa to tak jak powinno w Polsce i w całej Europie (w strefie euro). Jeśli wypłacamy euro z konta EUR w Hiszpanii czy Francji to nie ponosimy żadnych opłat. W Stanach natomiast sprawa wygląda nieco inaczej. Każdy bankomat ma swoją prowizję. Poza bankomatami banków, są też bankomaty w sklepach czy marketach. Właściciel bankomatu ustala prowizję, która wynosi $2.5-5. Nie spotkałem jeszcze bankomatu bez prowizji.

Po przyjeździe do Stanów postanowiłem założyć tutaj konto w banku, aby np. opłacić rachunki za mieszkanie. Miesięczne opłaty w każdym banku w Stanach wynoszą od $10 wzwyż. Bank Santander ma podpisaną umowę z Columbia University i dla studentów przygotowane są specjalne konta bez opłat miesięcznych. Otwierając tam konto, otrzymujemy tak naprawdę dwa konta: checking i saving. Otrzymujemy również czeki papierowe. Myślałem, że czeki to już historia, ale tutaj jeszcze ich używają.

Natomiast opłaty związane z korzystaniem z konta są, jak dla mnie, ogromne:
  • przelew krajowy - $20
  • przelew międzynarodowy - $35
  • wypłata z innych bankomatów - $2
  • wypłata za granicą - $6
  • debet (jednorazowy) - $35
  • sweep fee - $12
Sweep fee to opłata za przelanie pieniędzy z savings na checkings w przypadku niewystarczających środków na koncie. Za każdą taką operację płacimy $12. Trzeba regularnie patrzeć na konto lub też nie trzymać pieniędzy na savings. 

Jedyna możliwość aby ulokować pieniądze na koncie bez opłat to fizycznie przynieść pieniądze do banku i je zdeponować. Człowiek się uczy na błędach i raz spróbowałem przelać pieniądze z konta USD w mBanku na konto USD w Stanach i całkowity koszt wyniósł $28! $8 po stronie mBanku i $20 od Santander (traktują konto mBanku jako krajowe). Dodatkowo, na realizację przelewu trzeba czekać 3 dni robocze! Niestety, czasu cofnąć się nie da i już wiem, że już nigdy więcej przelewów tutaj robić nie będę. 

Cała operacja znalezienia się pieniędzy na koncie w Stanach to: przewalutowanie (internetowy kantor) -- wypłata w bankomacie ($3) -- wpłata do Santander. I to jest najtańsza, według mnie, metoda. 

Już teraz rozumiem, dlaczego tutaj ludzie dostają wypłaty w gotówce, a płatność np. za mieszkanie nie jest możliwa przelewem. I tutaj trzeba docenić system bankowy, który mamy w Polsce!

niedziela, 2 października 2016

Miesiąc za mną..

Miesiąc czasu już studiuję, także to chyba dobry moment na podsumowanie. Pod koniec października zapowiadany jest Midterm, czyli taka mini-sesja. Wtedy piszę się egzaminy, które stanowią nawet 50% oceny końcowej. Jak dotąd, otrzymujemy tutaj dużo prac domowych (assignment, quiz, paper). Praktycznie z tygodnia na tydzień musimy coś tam przygotować, co nie pozwala na robienie sobie zaległości.

Zajęcia są bardzo intensywne, na jednych zajęciach przerabiamy duży zakres materiału. Jednak wszystko przedstawiane jest z praktycznego punku widzenia. Przedstawiane są budowy na terenie Stanów Zjednoczonych i omawiane są poszczególne aspekty. Na przedmiocie Geotechnical Engineering Fundamentals mamy za zadanie zrobić analizę budynku Millenium Tower w San Francisco, który według najnowszych badań osiada 8-15 cali więcej niż przewidywano. Celem projektu jest zbadanie przyczyn osiadania.

Na Design of Bridges mieliśmy wykład o tym jak detonacja ładunków wybuchowych wpływa na konstrukcje budynku, mostu, i gdzie są słabe punkty konstrukcji i jakiej ilości C-4 potrzebujemy do udanego wyburzenia. Taki trochę "poradnik terrorysty", dlatego też materiały z tych zajęć nie mogły zostać nam udostępnione.

Na zajęciach dalej "walczę" z dostosowaniem się do jednostek imperialnych...Ale powiedzcie jaka jest w nich logika? Weźmy np. jednostki miary:

12     inches (cali) - 1 foot (stopa)
3       feet (stopy)  - 1 yard (jard)
5280 feets             - 1 mile (mila)

A u nas:

10 mm - 1 cm
100 cm - 1 m
1000 m - 1 km

Tak jakby logiczniej :)

Obowiązuje dwunastkowy system liczbowy tzn. 1.5 stopy to 1 stopa i 6 cali. Także przy przeliczeniu na metry trzeba być uważnym. I teraz do tego dochodzą powierzchnie i objętości:

1728 cubic inches - 1 cubic foot
27 cubic feet         - 1 cubic yard

Najgorzej to już wygląda, jeśli chodzi o ciśnienie, gęstości:

psf - pound per square foot (funt/stopa^2)
psi - pound per square inch (funt/cal^2)
ksf - kilopound per square foot (1000*funt/stopa^2)
ksi - kilopound per square inch (1000*funt/cal^2)
pcf - pound per cubic foot (funt/stopa^3)
pci - pound per cubic inch (funt/cal^3)

Jeśli chodzi o liczenie to można się przyzwyczaić i zapominać o innych jednostkach, lecz trudno jest po prostu wyobrazić sobie te wielkości. Czy obciążenie 600 psf to dużo czy jednak nie tak bardzo? No i tutaj trzeba jednak przeliczyć sobie na "nasze" jednostki i przeanalizować.

Kolejne podsumowanie po zdobyciu pierwszych ocen. Mam nadzieję, że będzie się czym pochwalić :)

niedziela, 25 września 2016

MoMA

Jako, ze raz na tydzień staram się coś zwiedzić w Nowym Jorku to w tym tygodniu wypadło na jedną z największych atrakcji tego miasta, czyli Museum of Modern Art (MoMA). Jest to muzeum znajdujące się w samym centrum Manhattanu, mające w swoich zbiorach dzieła takich artystów jak Pablo Picasso, Vincent Van Gogh, Andy Warhol. Muzeum ma 6 poziomów, także zobaczenie wszystkich obrazów zajmuję trochę czasu. Nie jestem jakimś szczególnym fanem sztuki. Nie kontempluje i nie rozmyślam nad nimi godzinami. Wśród tych wszystkich dzieł są i takie obrazy jak ten:


Obraz ma wymiary 2.5 m na 5.5 m! Czerwone płótno i pięć kresek... Jak wróciłem do domu to, aż sprawdziłem czy to faktycznie dzieło sztuki, a nie jakaś atrapa. No i okazuje się, że to Vir Heroicus Sublimis - Bernetta Newmana. I jest wart kilkadziesiąt milionów dolarów. Tak! Milionów! W internecie  można znaleźć interpretację, tego obrazu, w języku polskim, która zajmuje 10 stron. To jest tylko fragment:
 "Czerwień sygnalizuje prymarny stan ducha absolutu towarzyszący decyzji o stworzeniu. [...] O ile w homogeniczności czerwieni utrzymuje się jeszcze samoistność podstawy stworzenia, o tyle nieregularne następstwo wertykalnych linii wprowadza niepokój ludzkiego życia" Źródło: [1]
I wszystko jasne. Teraz już rozumiem!

Dla zainteresowanych samą interpretacją, podaję źródło: [1] http://www.historiasztuki.uni.wroc.pl/quart/quart_new/archiwum/2013/30/quart30_Brotje-1.pdf

Praca na kampusie. Wiza J-1.

Aby wyjechać na studia do Stanów Zjednoczonych trzeba, poza dostaniem się na uczelnie, ubiegać się o wizę. Jest wiele różnych rodzajów wiz, ale do studentów, zarezerwowane są wizy F-1 oraz J-1. Jeżeli ktoś podróżuje z współmałżonkiem to analogicznie dostaje się wizy F-2 lub J-2. 

Jestem na wizie J-1, czyli wizie przeznaczonej dla osób, które podejmują studia i są sponsorowane przez placówki oświatowe lub organizacje typu non-profit. W moim przypadku jest to stypendium Fulbright'a. Takie stypendium wiąże się jednak z pewnymi ograniczeniami. W skrócie, moje prawa i ograniczenia wyglądają następująco. Moje studia trwają 1,5 roku, czyli do grudnia 2017. Po tym czasie mogę wydłużyć mój pobyt o kolejne 18 miesięcy Curricular Practical Training tzw. "praktyki". Jednak, aby to uczynić na kilka miesięcy przed ukończeniem studiów powinienem mieć już załatwioną pracę.

Jeśli chodzi o pracę w czasie roku akademickiego, to jest możliwa taka sytuacja, lecz jedynie do 20h tygodniowo. Powinna być to praca na kampusie. Z uzyskaniem zgody na pracę poza kampusem mogą być problemy. Jaką pracę można wykonywać na kampusie?

Mamy swój własny serwis ogłoszeniowy, na którym tylko studenci Columbii mogą aplikować o pracę. I tak możemy starać się o pracę w bibliotece, w laboratorium, na siłowni, w barach, w administracji wydziału i na basenie. Wynagrodzenie mieści się w granicach $8-20.

Jako, że mam kilkuletnie doświadczenie pracy jako ratownik wodny to postanowiłem spróbować swoich sił i aplikować o pracę na basenie. Okazało się, że certyfikaty i uprawnienia zdobyte w Polsce nie są akceptowane tutaj, dlatego musiałem odbyć kurs ratownika. I tu był ukłon w moją stronę, ponieważ mogli mi kazać robić cały kurs od nowa, ale poprzez rozmowę dało się przekonać głównego ratownika, że jakieś pojęcie to ja mam o ratownictwie, i mogłem odbyć jedynie recertyfikację.

Recertyfikacja kosztuje $110 i składa się z testu ABCD, ćwiczeń praktycznych z RKO (resuscytacji krążeniowo-oddechowej) na manekinach oraz ćwiczeń w wodzie. Wszystko trwa łącznie 2 godziny. Certyfikat wydawany jest tego samego dnia elektronicznie. 


Na basenie uczelnianymi można pracować codziennie na dwóch zmianach 12-2.30pm lub 7-9.30 +15min przed i po. W pozostałych godzinach mają miejsce zajęcia sekcji pływackiej lub nurków, także nie ma potrzeby pracy ratowników, ponieważ sami to sobie zapewniają.

Teraz jedynie pozostało mi czekać na otrzymanie oficjalnego pozwolenia i mogę zacząć pracować :).

poniedziałek, 19 września 2016

Bezpieczeństwo

Uczelnia jest otwarta 24h/dobę i każdy może wejść na teren kampusu kiedy tylko chce i to nie tylko studenci czy kadra. Także bezpieczeństwo jest tutaj bardzo ważne. Uczelnia posiada swoją własną ochronę.

W przypadku, gdy na uczelni zdarzy się jakaś kradzież czy ktoś kogoś napadnie lub dziwnie się zachowuje wobec innych, to jednocześnie wszyscy studenci uczelni dostajemy SMS z informacją gdzie i co się wydarzyło, żebyśmy byli przygotowani. Raz nawet wysłali nam zdjęcie podejrzanej osoby. Wszystko działa bardzo sprawnie, bo już po 30 min od wydarzenia wszyscy są poinformowani.  Jeśli przewidywane są jakieś duże opady lub burza, to także dostajemy SMS z alarmem pogodowym. 

Nowy Jork w nocy nie jest zbyt bezpiecznym miastem w niektórych miejscach. To miasto w ogóle w nocy jest słabo oświetlone. I tutaj ochrona zapewnia transport wszystkim studentom w obrębie kampusu. Są dwie trasy autobusowe w obrębie kampusu do wyboru i ostatni autobus odjeżdża o 3:30. 

Ciekawe jest to, że jeśli mieszkasz blisko i boisz się iść samemu po ulicy, to możesz zamówić "eskortę". Wtedy dwóch studentów odpowiednio przeszkolonych i posiadających łączność radiową z ochroną uniwersytetu, odprowadza Cię pod drzwi. Także zostanie na uczelni do późnych godzin nie stanowi żadnego problemu dla nikogo.

W sobotę 17 września miał miejsce atak bombowy w Chelsea na Manhattanie. Już dzisiaj rano każdy mieszkaniec Nowego Jorku otrzymał Alert na swój telefon z danymi osoby podejrzanej o atak. Trzeba przyznać, że szybko działają i mają też narzędzia, by natychmiastowo ostrzec każdego mieszkańca z osobna.