czwartek, 26 kwietnia 2018

W oczekiwaniu na poniedziałek!

Poniedziałek 30 kwietnia to kolejny bardzo ważnym dzień. Tego oto dnia Harvard Business School rozsyła zaproszenia na 'interview', czyli na rozmowę rekrutacyjną do szkoły biznesowej. Jeśli otrzymam takie zaproszenie to połowa drogi za mną. Z tego co czytałem to na 1000 aplikujących, zaproszenia dostaje ok. 200 osób, z czego ok. 100 się dostaje na studia MBA. Jeżeli takowego zaproszenia nie otrzymam to nie to znaczy, że mogę już zacząć myśleć o czymś innym. 



W USA powiadomienia o otrzymaniu zaproszenia na rozmowę czy zaproszenia na studia są napisane wprost w temacie e-maila np. 'Offer letter', 'Interview invitation'. Jeżeli nie zostałeś/aś przyjęta na studia to zawsze znajdziesz email z tematem 'Application Status' z treścią 'Check the update on your application account'. Jeżeli znajdujesz takie zdanie w e-mailu to wiedz, że zostałeś/aś odrzucony (rejected). Takiego własnie maila nie chciałbym otrzymać w poniedziałek :)


* * *

Po licznych mailach od Was dowiedziałem się o tym, iż termin aplikacji o stypendium Fulbrighta już jutro 27 kwietnia. Wielu z moich czytelników pisało do mnie z różnymi pytaniami na temat aplikacji i samych studiów w USA. Cieszy mnie ten fakt, bo właśnie po to powstał ten blog. Kiedy ja aplikowałem, to nie miałem zbyt wielu ludzi, do których mogłem napisać, aby uzyskać pomoc. Moim głównym źródłem byli stypendyści Fulbrighta z lat poprzednich. Wtedy to oni mi pomagali, teraz ja Wam. Już niedługo, wielu z Was będzie kontynuowało swoją edukację w USA. Wasze przyszłe doświadczenia mogą być źródłem inspiracji dla aplikujących w następnych latach, dlatego też starajcie się im również pomagać!

Wszystkim aplikującym życzę powodzenia! 
Dajcie znać jak Wam poszło!

środa, 11 kwietnia 2018

Aplikacja na Harvard wysłana!


Udało się! Wczoraj równo w południe zakończyła się aplikacja na studia '2+2' MBA na Harvard Business School. Moja aplikacja dotarła na Harvard ok. 11.50. Do samego końca trwała u mnie walka z czasem, ostatnie poprawki do eseju wprowadzałem jeszcze po 11 rano. Ostatnie dni były niesamowicie intensywne. Pisanie eseju, kontaktowanie się z osobami rekomendującymi, wypełnianie aplikacji łączone z pracą zawodową to był istny horror. Po wysłaniu aplikacji mój organizm potrzebował 13h snu, aby się zregenerować :)

Aplikacja wysłana, i co teraz? Teraz przez najbliższe 20 dni komisja rekrutacyjna będzie przeglądać wszystkie aplikacje (ponad 1000!), z których wybierze ok.200 kandydatów, których zaprosi na rozmowę rekrutacyjną. Takie zaproszenie powinno dotrzeć do kandydatów do końca kwietnia, ponieważ rozmowy odbywają się na początku maja, a końcowa decyzja ogłaszana jest dokładnie 30 maja 2018. 

Pomimo tego, że wiarę i pewność w siebie miałem zawsze ogromną to staram się nie nastawiać na sukces, ponieważ wiem jak bardzo konkurencyjna jest ta rekrutacja. Czy się dostanę czy nie, to moje życie dalej będzie się toczyć tak samo. Mam tą przewagę, iż studia magisterskie mam już za sobą i studia w szkole biznesowej będą dodatkiem do tego wszystkiego. Jestem dumny z siebie, iż udało mi się aplikować, ponieważ była to moja ostatnia szansa, aby aplikować z programu '2+2'. Jeśli w kolejnych latach będę chciał aplikować na studia MBA to czeka mnie rekrutacja wśród 10,000 aplikujących. Tyle mniej więcej aplikuje na studia MBA na Harvardzie w normalnym trybie. 

To co się wydarzy przez następne 20 dni może może mieć wpływ na całe moje życie i dlatego chyba okres oczekiwania jest tak bardzo ekscytujący. Aplikując o studia magisterskie musiałem czekać ponad 4 miesiące na wyniki, codziennie sprawdzając skrzynkę pocztową. Codziennie budziłem się z pytaniem: "Czy to już dzisiaj, czy to TEN dzień?". Miejmy nadzieję, iż i tym razem się powiedzie. O postępach w rekrutacji będę informował na bieżąco. Trzymajcie teraz mocno kciuki! 

środa, 21 marca 2018

Pierwszy dzień wiosny!

Pogoda w tym roku nie rozpieszcza mieszkańców Nowego Jorku. Zima nie chce zbytnio odpuścić i od czasu do czasu mamy "nagłe ataki zimy". Według prognoz jest to jednak ostatni taki atak zimy w tej połowie roku. Tak właśnie wygląda pierwszy dzień wiosny w Nowym Jorku. W Polsce pierwszy dzień wiosny to zwykle Dzień Wagarowicza. Na Columbia University w tym roku wszyscy dostali przyzwolenie, aby tego dnia nie przyjeżdżać na uczelnię. Wszystkie dzisiejsze zajęcia zostały odwołane. Z tego też powodu studenci postanowili urządzić sobie bitwę na śnieżki oraz ulepić parę bałwanów. 





wtorek, 20 marca 2018

Nauka do GMAT

Ostatnimi czasy, praca zawodowa oraz przygotowania do egzaminu GMAT (Graduate Management Admission Test) pochłonęły mnie całkowicie i nie miałem zbyt dużo czasu na pisanie. Praca, czy to w biurze, czy na budowie potrafi tak męczyć, iż ciężko o wydajną naukę w godzinach wieczornych. Teraz widzę, jak ciężko jest aplikować o jakiekolwiek studia, w czasie, kiedy już się pracuje. Dlatego też, wiele osób radzi, aby do testu GRE czy GMAT przystępować podczas ostatniego roku studiów, kiedy jeszcze jesteśmy w "trybie testowym" i łatwiej nam o naukę do egzaminów. Kiedy zaczyna się pracę zawodową, brakuje motywacji, chęci i sił. 

Ale ja tak właśnie sobie tłumaczę moje zwiększone szanse na dostanie się na Harvard. Jeśli większości się nie chce i koniec końców nie będą aplikować, to ja właśnie muszę się spiąć i złożyć aplikację. Bo jak nie ja to kto :) I tak też mija mi już prawie drugi miesiąc nauki do GMAT, do którego mam zamiar przystąpić na początku kwietnia. Tak, aby zdążyć przed końcem rekrutacji, który mija 10 kwietnia. 


Aby móc aplikować do Harvard Business School, można zdawać egzamin GRE lub GMAT. Są to dwa różne egzaminy i żaden z nich nie jest łatwiejszy od drugiego. Mam już za sobą GRE i teraz przystępuje do GMAT i mogę powiedzieć, iż GRE ma trudniejszą sekcję językową, a łatwiejszą obliczeniową, a GMAT odwrotnie. GMAT dla ludzi po politechnice powinien być łatwiejszy i dlatego też postanowiłem przystąpić do niego. 

Przed poznaniem struktury egzaminu GMAT postanowiłem zrobić jeden test próbny (dwa testy próbne są dostępne na stronie MBA.com). Pierwszym wynikiem był wynik 500 (skala na zdjęciu poniżej), co oznaczało, że 72% osób miało lepszy rezultat ode mnie. No wynik mierny :). Po miesiącu nauki wykonałem drugi test próbny i już wynik wyniósł 600. Nadal nie ma szału, ale widać progres. W ten weekend planuje wykonać kolejny test, z wynikiem ok. 650 (oby!). Jak będzie, to zobaczymy. Mam tylko nadzieję, że podczas prawdziwego testu, adrenalina sprawi, że stanę się nadzwyczajnie skupiony i nie popełnię jakichś głupich błędów. Zakres wyników egzaminu GMAT osób, które się dostały z programu 2+2 HBS, to 610-780 (mediana 730). Do końca rekrutacji zostało 20 dni! 

poniedziałek, 5 marca 2018

Inspector K****

W poprzednim tygodniu, moja firma, wysłała mnie na tygodniowe szkolenie pod nazwą HAZWOPER (Hazardous Waste Operations and Emergency Response). Szkolenie to jest wymagane dla większości osób pracujących na budowie, w szczególności, dla tych, którzy narażeni są na kontakt z odpadami i substancjami niebezpiecznymi dla zdrowia i życia. Kurs był prowadzony przez niejakiego Jonathana, Amerykanina z 40 letnim doświadczeniem, który przez większość swojej kariery był Inspektorem Ochrony Środowiska. W tym czasie zdążył spotkać się z niemal każdą sytuacją i swoimi historiami urozmaicał 8-godzinne zajęcia. Jedna była szczególnie ciekawa ze względu na czynnik polski. 

A więc, nasz Jonathan trafił na budowę gdzie byli sami Polacy, Rosjanie i Ukraińcy. I wspominał, że zawsze kiedy coś mówił do naszych rodaków, a im się to średnio podobało, to słyszał -"k**wa, Inspektor" lub też w bardziej urozmaiconej wersji - "k**rwa mać, Inspektor". Po jakimś czasie postanowił sprawdzić w słowniku co to oznacza no i był średnio uradowany, bo myślał, że wyzywają go od prostytutki. (Tutaj, ja podniosłem rękę i sprostowałem, że ten wyraz jest tak samo używany w Polsce jak słowo "f*ck" w Stanach i nie zawsze jest to bezpośrednio skierowane do rozmówcy.) Po pewnym czasie, Inspektor także doszedł do takiego wniosku i zamiast złościć się to zamienił to w żart i kiedy na budowę przychodził ktoś nowy z Polski to jego pierwszymi słowami były:

"Cześć, jak się masz, jestem Inspektor K**wa"

Inspektor Jonathan w stroju roboczym :)

środa, 28 lutego 2018

Oficjalnie z tytułem Magistra!

Dnia 14 lutego 2018 oficjalnie otrzymałem tytuł Master of Science uczelni Columbia University. Dla wszystkich ciekawych jak wygląda taki dyplom, załączam zdjęcie poniżej. Jak można zauważyć, brak informacji na jakim wydziale ukończyłem moje studia, średniej ocen czy wybranej specjalizacji. 

Dyplom w Stanach Zjednoczonych ma inne znaczenie niż w Polsce. Tutaj dyplom poświadcza jedynie o tym jaki tytuł naukowy uzyskaliśmy na danej uczelni. Dużo ważniejszym dokumentem jest Transcript of Records, czyli wykaz poszczególnych przedmiotów i ocen oraz średniej ze wszystkich przedmiotów (GPA). Kiedy aplikujemy do pracy to zostaniemy zapytani o przedstawienie obu dokumentów. 


Dyplom otrzymałem już teraz, ale oficjalne zakończenie roku akademickiego zakończonego uściśnięciem dłoni Prezydenta Columbia University odbędzie się 14 maja. Podczas tej ceremonii zostanie wyczytane moje imię i nazwisko i zostanę zaproszony na środek. Aby władze uczelni nie miały trudności z wyczytaniem, często bardzo skomplikowanych, imion i nazwisk poszczególnych studentów, każdy z nas jest proszony o pisownię fonetyczną. Moja wersja wyglądała następująco: Bart-law-may Dew-ban. Największy problem miałem z głoską [dź]. Kiedy wpisałem taką formę do Google Translate to wyszło prawie idealnie (LINK - kliknijcie w symbol głośnika). 

Czas już tylko wyczekiwać zakończenia roku, które już za:


niedziela, 25 lutego 2018

Bycie Ambasadorem Polski

Studia za granicą są niesamowitym przeżyciem i doświadczeniem. W krótkim czasie mamy możliwość poznania ludzi z całego świata. Podczas mojego pobytu w Hiszpanii i Stanach  Zjednoczonych miałem okazję poznać ludzi z ok. 100 krajów. Jest to szansa do poszerzenia wiedzy na temat każdego z tych krajów, poznania i zrozumienia ich kultury i zwyczajów.  I taka jest własnie rola programu Fulbright. Cytując twórcę Stypendium Fulbrighta, J. Williama Fulbright'a:
The Fulbright Program aims to bring a little more knowledge, a little more reason, and a little more compassion into world affairs and thereby increase the chance that nations will learn at last to live in peace and friendship.
Każdy kto wyjeżdża za granicę, aby podjąć studia czy też pracę, chcąc nie chcąc, staje się Ambasadorem swojego kraju. I od tego jak będziesz reprezentował nasz kraj zależy to jak inni będą nas odbierać. Polska nie jest tak popularnym kierunkiem turystycznym jak Hiszpania czy Francja i ludzie często mają pewne stereotypy na nasz temat, niekoniecznie pozytywne,a często błędne. Zadaniem każdego stypendysty powinno być odpowiednie reprezentowanie kraju, aby zmieniać opinię na temat Polski. 

Podczas ostatniego spotkania ze stypendystami Fulbrighta miałem możliwość poznania bliżej kultury i historii Chile, Turcji i Timoru Wschodniego. Angelo był pierwszą osobą, którą miałem okazję poznać Timoru. I to właśnie dzięki temu co mi opowiedział, kształtuję swoją opinię na temat jego narodu. I tak też jest w drugą stronę. W Stanach Zjednoczonych, dla większości ludzi, jestem pierwszą osobą z Polski, którą poznają w swoim życiu. Podczas dyskusji na tematy polityczne jestem trochę jak Minister Spraw Zagranicznych i to co powiem jest często traktowane jak stanowisko całego naszego kraju :) Niesie to za sobą dużą odpowiedzialność.

W Stanach, wiedza z historii jest na bardzo niskim poziomie, szczególnie jeśli chodzi o historię krajów z Europy. I to co dla nas wydaję się oczywiste, tutaj trzeba często wyjaśniać i tłumaczyć. To także tyczy się ostatnich głośnych akcji o nazistowskich obozach śmierci w Polsce. Ludzie tutaj mnie pytają "o co tak naprawdę jest ten spór?" "kto ma rację?". Nie znają historii drugiej wojny światowej i to ja staję się pierwszym źródłem informacji. Podobnie jest też z tematem uchodźców w Europie, czy też naszych stosunków historycznych z Niemcami i Rosją. Z historii wybitny to ja nigdy nie byłem, i nigdy nie podejrzewałbym, iż tak bardzo będzie mi ona potrzebna. 

W krótkim okresie czasu musiałem ukształtować swoją opinię na temat głównych spraw dotyczących polityki naszego kraju, czy też unii europejskiej. Teraz, sam często, wracam do zbiorów historycznych i uzupełniam swoją wiedzę. Moim znajomym z USA również podrzucam źródła warte uwagi oraz filmy historyczne opowiadające o przeszłych czasach. 

Każdy rozumie pojęcie "patriotyzm" na swój sposób. Mój patriotyzm widzę jako godne reprezentowanie Polski, szerzenie znajomości polskich tradycji i zwyczajów oraz propagowanie historii naszego kraju za granicą. Taka rola Ambasadora :)